„Pokaż kotku, co masz w środku” – czyli jak przyzwyczajamy zwierzęta do USG
Nasz gabinet weterynaryjny wzbogacił się o nowoczesne USG. Urządzenie jest nie tylko bardzo pomocnym narzędziem diagnostycznym, ale także poręcznym sprzętem. Walizkę z ultrasonografem w razie potrzeby możemy przynieść na wybieg i zbadać zwierzęta. W jaki sposób przyzwyczajamy je do USG? Wyjaśniamy.
Nowy sprzęt w gabinecie weterynaryjnym
Wyposażenie naszego gabinetu weterynaryjnego w dużej mierze przypomina to w klinice weterynaryjnej, gdzie leczymy nasze psy i koty – tylko pacjentów mamy nieco bardziej egzotycznych. Nie każde zoo ma USG, nie każde też musi mieć taki sprzęt. Stale jednak rozwijamy możliwości diagnostyczne, w tym metody obrazowania. W naszym gabinecie pojawił się ultrasonograf z Dopplerem (co oznacza, że sprzęt potrafi pokazywać także przepływ krwi w naczyniach).
Jak wygląda badanie zwierząt USG?
Badanie może przebiegać zarówno w gabinecie weterynaryjnym, jak i na zapleczu hodowlanym. Nasz nowy sprzęt można bowiem w razie potrzeby przenieść do zwierząt.
Zwierzęta drapieżne i inne zwierzęta niebezpieczne oczywiście wymagają poddaniu sedacji. Nie zawsze jest jednak taka potrzeba – z niektórymi podopiecznymi możliwy jest kontakt bezpośredni. Dzięki treningowi medycznemu można przyzwyczaić zwierzęta do USG.
Jak przyzwyczajamy zwierzęta do badania USG?
Wiele gatunków naszych zwierząt ma na co dzień przeprowadzany trening medyczny. Służy on przede wszystkim przyzwyczajeniu naszych podopiecznych do codziennego doglądania przez opiekunów, sprawdzania ich stanu zdrowia, a w razie konieczności interwencji weterynarzy. Imitowanie badania USG to element treningu, który już wprowadziliśmy na stałe.
– Nasze zwierzęta będą mogły być badane aparatem USG bezinwazyjnie, dzięki temu że stosujemy trening medyczny przyzwyczajający je do wyglądu i czynności wykonywanych za pomocą takiego sprzętu – wyjaśnia lek. wet. Tomasz Jóźwik, Prezes Zarządu ZOO Wrocław Sp. z o. o. – Wykonaliśmy kilka atrap takiego aparatu USG i sondy. Nasi opiekunowie codziennie w rutynowym treningu ćwiczą ze zwierzętami czynności imitujące badanie ultrasonograficzne – dodaje prezes.
Z czego zrobiliśmy atrapy? Otóż są to… zużyte i dokładnie umyte dezodoranty w kulce połączone ze skrzynkami (narzędziowymi i tym podobnymi, np. pojemnikami z przegródkami na śrubki).
– Ogrody zoologiczne mają obowiązek zapewniania zwierzętom profesjonalnej opieki weterynaryjnej, dlatego staramy się podążać za możliwościami diagnostycznymi i tak pracować ze zwierzętami, żeby te badania były możliwe do wykonania bez stresu dla nich – podsumowuje lek. wet. Tomasz Jóźwik.





